Aktualności

Aktualności
Pożegnanie Łapuszki
Pożegnanie Łapuszki
09.06.2017
Pamiętacie cykl "Poznajmy się" ukazujący się swego czasu na łamach Gazety Parkowej? Łapushka była jedną z jego bohaterek. Tak się "prezentowała" w październiku 2013 roku:

Witajcie, mam na imię Łapushka i jestem 5-letnią hieną pręgowaną. Urodziłam się w czerwcu 2008 roku w zoo w Tallinie. Później przewieziona zostałam do Polski, najpierw zamieszkałam w Łodzi, a stamtąd w 2011 roku trafiłam do Chorzowa. Wszyscy uważają, że - jak na hienę - jestem wyjątkowo atrakcyjna. To podobno dlatego, że urodziłam się w Estonii, a jak wieść niesie skandynawska płeć piękna jest podobno rzeczywiście piękna… Szczerze mówiąc, sama nie do końca rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. O co ta heca? Wizualnie chyba jakoś szczególnie od średniej statystycznej nie odbiegam…. Tylne łapy krótsze od przednich, masywny kark, paski na ciele… Wszystko to mam, a jednak! No ale dyskutować nie zamierzam! Ostatecznie miło jest się podobać, prawda? Cokolwiek by to nie znaczyło. Jeśli zaś chodzi o przyzwyczajenia, to tak – jestem nietypowa, przyznać muszę. Uwielbiam wszelkie pieszczoty, na które reaguję przyjaznym mruczeniem. Nawet się czasem zastanawiam, czy wszystko jest jeszcze ze mną w porządku. Moi opiekunowie wcale się mnie nie boją! A przecież ja jestem dzika! Drapieżna! A szczeki mam takie, że kruszyć mogę nimi nawet grube kości. A oni co? Jakby o tym zapomnieli! Podchodzą do krat, czochrają mnie, głaszczą, spoufalają się… A ja co na to? Ha! Mruczę! Sama w to nie wierzę, ale przysiadam, nadstawiam szyję, łaszę się i mruczę! Jak jakaś domowa spanielka, albo, co jeszcze gorsze… kotka. Nie umiem tego jednak w sobie zwalczyć. Podobnie jak mojej słynnej słabości do łakoci – wiele zrobię za figi, biszkopty albo rodzynki. Na mięso za to aż tak się nie rzucam. Choćby nie wiem jak martwe było!! Chyba faktycznie dziwna ze mnie hiena… Niektórzy doszukują się czegoś dziwnego także w tym, że się nie śmieję, jak podobno wszystkie inne hieny. Tyle, że to akurat można wytłumaczyć. Te charakterystyczne odgłosy wydają z siebie głównie moje cętkowane kuzynki, mieszkające na południu Afryki i tworzące tam duże, zhierarchizowane stada. My, hieny pręgowane zamieszkujemy północną i wschodnią Afrykę oraz zachodnie obszary Azji. Czasami spotykane bywamy także na południu Europy, np. w Turcji i na Bałkanach. Żyjemy w parach, czasem samotnie i co najważniejsze – nie jest nam aż tak wesoło, jak hienom cętkowanym. Od najdawniejszych czasów ludzie jedli nasze mięso, a różne części naszego ciała, w tym m.in. sierść, tłuszcz, oczy, genitalia i krew mają im służyć do zwalczania różnorakich dolegliwości, odpędzania złych duchów, zapewnienia miłości, szczęścia i płodności. Więc sami widzicie – z czego się tu cieszyć? Ludzie uznali, że jesteśmy bliskie zagrożenia wymarciem – choć w niektórych miejscach na wolności jesteśmy jeszcze dość liczne, w innych nasza populacja maleje. Pewnie z tego powodu coraz nas więcej w ogrodach zoologicznych… Moi bracia i siostry żyją już w kilkudziesięciu zoo w Europie. Kto wie, może wśród nich znajdzie się kiedyś jakiś sympatyczny samiec, którego mogłabym oczarować swą wyjątkową osobowością? Gnat w razie czego też się jakiś znajdzie! Daktyle nie, co to, to nie! Daktyle są moje! Opiekunowie też moi. Zasady jakieś muszą być i każdy powinien wiedzieć co mu wolno, a co nie. Bo tak to już jest na tym świecie, że zasobami rozporządza ten, kto je posiądzie. A tak się składa, że ja ludzką sympatię zdobyłam już dawno! I tego się trzymajmy!


Czy wiesz że
Największym przedstawicielem nietoperzy jest azjatycki kalong (Pteropus vampyrus), którego rozpiętość skrzydeł może wynosić nawet 1,5 m, a masa ciała waha się w okolicach 1 kg.
Zagadka przyrodnicza nr 10/2015
13.05.2015

Prosimy o podanie polskiej i łacińskiej nazwy zwierzęcia przedstawionego na zdjęciu:


Czytaj dalej